Chapter 15.

Emily's POV.

Następnego dnia obudziłam się o 10:30 i szybko się przebrałam. (http://weheartit.com/entry/44276722/via/ForeverYoung32) Nałożyłam na twarz lekki makijaż i skręciłam moje włosy jak zawsze. Nienawidzę moich włosów, po prostu zawsze wyglądają źle.
Zeszłam na dół po schodach i tylko jak to zrobiłam usłyszałam beat box. Zobaczyłam grającą na harmonijce Ciarę, śpiewającego Justina i Fredo który to wszystko nagrywał.
- I am like a mystery, hated by jealousy cause they envy me, run up on my enemies see if they remember me, soon as they remember me I wipe away their memory. - Rapował Justin z zamkniętymi oczami poruszając głową w rytm muzyki.  Czas dla mnie żeby się wtrącić. Podeszłam bliżej i Justin przerwał.
-  Hi haters, kiss, kiss, I'll see you later, hi haters, It was very, very, very nice to meet you. - Zaśpiewałam. Wszyscy się uśmiechnęli a Ciara nadal grała na harmonijce. Justin wrócił do rapowania. Stanęłam obok Fredo i obserwowałam jak kamera go nagrywała. Spojrzał na mnie i się uśmiechnął. Kilka minut później skończyli i Fredo przerwał nagrywanie.
- Idzie na youtube! - Zaśpiewał Fredo podchodząc do komputera i podłączając do niego aparat. Justin podszedł do mnie. Spojrzałam na niego głupio pamiętając co się działo ostatniej nocy.
- Kiedy to wymyśliłaś? - Spytał. Zmarszczyłam brwi lekko zagubiona.  - To co przed chwilą zaśpiewałaś? - Wyjaśnił. Kiwnęłam głową.
- Miałam dużo czasu na pisanie piosenek. - Powiedziałam z uśmiechem. Zaśmiał się.
- No tak.. - Przytaknął.
- Więc papużki nierozłączki, co dzisiaj robimy? - Spytała nas Ciara kołysząc rękami. Oblałam się rumieńcem.
- Nie jesteśmy papużki nierozłączki. - Powiedział wyraźnie Justin.
- Na pewno. Właśnie tak wyglądaliście zeszłej nocy. - Dodała z uśmieszkiem. Fredo odwrócił się.
- Co się stało? - Spytał spoglądając na nas wszystkich.
- Nic. - Wybełkotałam.
- Właśnie mieli się całować ale weszłam. - Wyjaśniła Ciara z głupim uśmiechem na twarzy.
- Oczywiście, ty zawsze przerwiesz ludziom "moment" - Zaśmiał się Alfredo.
- Możemy zmienić temat? Nic się nie wydarzyło. - Powiedział Justin brzmiąc jakby był naprawdę zły. Kiwnęłam głową zgadzając się z nim.
~~~~

Siedziałam na zewnątrz starając się chociaż trochę opalić. Byłam sama w domu więc siedziałam tylko w bikini i praktycznie spałam. Wiesz, kiedy jesteś tak bardzo zrelaksowany, że prawie śpisz ale jednak słyszysz wszystko co się dzieje dookoła i na zewnątrz? To tak właśnie miałam. Znając mnie jeśli bym tutaj zasnęła obudziłabym się ze spalonym brzuchem. Cała moja jedna część ciała byłaby czerwona a reszta wcale. Przewróciłam się na brzuch i położyłam głowę na ramieniu. Zapewne będę miała białą linię na plecach. No cóż.
Zastanawiałam się co wszyscy teraz robią. Ciara wspominała coś o tym, że ma zamiar zobaczyć się z rodziną z Fredo a Justin, cóż nie sądzę żeby coś mówił, ale Moshe go zabrał. 20 minut później weszłam do środka. Narzuciłam na siebie luźny top i jakieś krótkie szorty. Usiadłam na kanapie i włączyłam telewizor skacząc po kanałach próbując znaleźć coś do oglądania. Oglądałam kanał V, leciało kilka "starych" piosenek. Przez słowo starych mam na myśli takich które były nowe 2-5 lat temu. Byli na 3 miejscu stopniowo dochodząc do 1. Zaczęło się a ja od razu zobaczyłam Justina, ale o wiele młodszego. Czytam tytuł który pojawił się na ekranie. "Justin Bieber - Baby ft. Ludacris." Uśmiechnęłam się i oglądałam dalej. To było miejsce pierwsze w 2010 i nadal była numerem jeden na youtube.
- Baby, baby, baby ohh! - Usłyszałam śpiew Ciary z dołu. Odwróciłam się i zobaczyłam ją jak wchodzi po schodach z kimś za nią. Uśmiechnęłam się.
- Hej Emily. - Powiedziała z uśmiechem.
- Cześć. - Odpowiedziałam cicho.
- To moja przyjaciółka. - Wyjaśniła Ciara wskazując na dziewczynę stojącą za nią. Uśmiechnęłam się kiedy zrobiła krok do przodu.
- Hej, jestem Melissa Brighton. - Odezwała się wyciągając do mnie rękę. Uścisnęłam ją.
- Cześć, jestem Emily Cross. - Uśmiechnęła się.
- Miło Cię poznać. Słyszałam jak Justin o tobie opowiadał. - Powiedziała na co Ciara się wyszczerzyła. Lekko pokręciłam głową.
- Fajnie. - Odpowiedziałam. Poważnie, ile razy on już o mnie opowiadał? To pierwszy raz od niemal 3 tygodni kiedy kogoś spotkałam i usłyszałam, że Justin mówił o mnie?
_________________________
Przepraszam, że rozdziały są rzadko ale zrozumcie, że jest koniec roku muszę poprawić wszystkie oceny. Nie mam zamiaru przerywać tłumaczenia :)
((przepraszam za błędy, jeśli są))
Pytania?
zapisujcie się do INFORMOWANYCH
no i komentujcie kochani :)

kocham was.
/ @believeCher

Chapter 14.

Emily's POV.

3 dni później, była aktualnie noc.
Wpatrywałam się w sufit wiedząc, że nie zasnę. Myślałam o zbyt wielu rzeczach. Westchnęłam i oblizałam wargi. Zastanawiałam się co moi rodzice myśleliby o mnie gdyby wiedzieli, co się ze mną działo. Ciekawe jak wyglądałoby moje życie, gdybym nie weszła do kliniki. Prawdopodobnie od razu wysłaliby mnie do Scooter'a. On umieściłby mnie w nowej szkole i przy odrobinie szczęścia znalazłabym sobie chłopaka, kochającego mnie i dobrze mnie traktującego. I szybko poszłabym do colleg'u.  Albo mogłoby być zupełnie przeciwnie. Trafiłabym do rodziny zastępczej, byłabym naprawdę w gównianej szkole i miałabym chłopaka który wykorzystywałby mnie seksualnie i robiłabym narkotyki. No i nie miałabym pieniędzy ponieważ płaciłabym za leki.
Boże, Emily! Po prostu się zamknij! Przestań o tym wszystkim myśleć! Potarłam powieki, które stawały się coraz cięższe.

Podniosłam się z łóżka i zerknęłam na zegarek; 02:17. Jęknęłam. Wstałam z łóżka i cicho otworzyłam drzwi mojej sypialni. Zeszłam na dół do kuchni. Nalałam sobie szklankę mleka czekoladowego. Boże, kocham takie czekoladowe rzeczy. Przeszłam dalej i usiadłam na skórzanej kanapie przysuwając nogi do klatki piersiowej. Stopniowo brałam łyki mojego napoju.  Zastanawiałam się czy kiedykolwiek znów będę "normalna". Pamiętam kiedy był tydzień po tym wszystkim co się zdarzyło i weszłam na mojego facebook'a. A tam wszyscy wyzywali mnie jak zawsze... tyle, że 10 razy gorzej. Tak poważnie, kto normalny wyzywa kogoś kogo rodzice właśnie zostali zamordowani? Nienawidzę takich ludzi.

Spojrzałam w dół na moje dłonie obejmujące szklankę. Oblizałam wargi. Czasami po prostu chciałabym, żeby moja mama mnie przytuliła. Albo poczuć trochę ojcowskiej opiekuńczości. A za to mam złe wspomnienia które nigdy nie opuszczą mojej głowy.  I wiedzenie o tym, że osoba która ich zamordowała nadal nie została znaleziona i nie miała sprawy w sądzie sprawia, że czuję się 30 razy gorzej... a co jeśli przyjdzie szukając mnie i zabije mnie tak jak ich?

Usłyszałam jak ktoś chrząka, co sprawiło, że podskoczyłam i szybko się odwróciłam. Zauważyłam Justin'a stojącego u dołu schodów drapiącego się po szyi, ze zmęczonym wyrazem twarzy. Miał na sobie tylko slipki. Całe jego idealne ciało było odsłonięte. Westchnęłam i spuściłam wzrok. Podszedł bliżej i nachylił się nad kanapą, spojrzałam na niego.
- Co ty tu robisz? - Spytał zachrypniętym głosem, który był niesamowicie seksowny. Wzruszyłam ramionami i głośno westchnęłam.
- Po prostu myślę o różnych rzeczach. - Odpowiedziałam. Westchnął, wspiął się na oparcie kanapy i usiadł obok mnie. Cała moja prawa strona dotykała jego lewej. Popatrzył na mnie.
- Na przykład? - Odezwał się cicho.
- Jak wyglądałoby moje życie, gdyby nic się nie stało. - Powiedziałam biorąc łyk mleka czekoladowego. Spojrzałam w dół.
- Nie myśl o tym, lub o przeszłości. Tylko o przyszłości, i o wszystkim co możesz dobrego zrobić. - Powiedział patrząc na mnie. Oblizał wargi.
- Łatwiej powiedzieć niż zrobić. - Cicho się odezwałam patrząc w jego piękne piwne oczy.
- Dlaczego masz myśleć o swojej przeszłości i o czymś co nawet się nie zdarzyło bardziej niż o swojej przyszłości? - Miał rację, ale to nie jest takie proste.
- Ponieważ nie wiem co się stanie. Mogłabym nawet jutro umrzeć. - Pokręcił głową.
- Nie myśl w ten sposób. Wyznacz sobie cel i idź po niego. Nie poddawaj się i po prostu idź dalej, jeśli będziesz myślała o tych wszystkich złych rzeczach które mogą ci się przytrafić twój umysł będzie w to wierzył. - Powiedział i chwycił mnie pod brodę sprawiając, żebym na niego spojrzała. - Ale jeśli będziesz myślała o samych pozytywnych rzeczach, twoje życie będzie wyglądało lepiej.... jak.. wiesz, ile dziewczyn chciałoby znaleźć się na twoim miejscu?  Mieszkasz ze mną. - Dodał wskazując na siebie z uśmieszkiem. Cicho się zaśmiałam. - Wszyscy Ci ludzie którzy kiedykolwiek się z Ciebie śmiali.. cóż, teraz ty powinnaś śmiać się z nich, ponieważ twoje życie wygląda teraz na pewno lepiej niż ich.  I bez względu na to co zadecydujesz  będę Cię wspierał i chronił. No i pilnował, żebyś regularnie się śmiała. - Uśmiechnął się. Zachichotałam i spuściłam wzrok. - I powstrzymam cię od ciągłego patrzenia w dół kiedy jesteś zdenerwowana. - Dodał. Spojrzałam na niego i zaśmiałam się.
- Dziękuje. - Powiedziałam cicho na co się uśmiechnął.
- Nie ma sprawy. - Odezwał się patrząc mi w oczy. Przełknęłam ślinę kiedy jego wzrok zjechał w dół na moje usta i z powrotem na moje oczy.
- Wiesz, jesteś naprawdę piękna. - Powiedział. Uśmiechnęłam się.
- Dziękuje.
Dotknął swoją ręką mojego policzka i powoli zaczął się do mnie zbliżać. O mój Boże. O mój Boże. O mój boże. Jego usta były coraz bliżej i bliżej moich. Zamknęłam oczy kiedy usłyszałam jak ktoś chrząka. Otworzyłam oczy. Światło było zapalone. Justin szybko się odsunął i podrapał się po szyi. Spojrzałam w stronę schodów i zobaczyłam Ciarę z uśmieszkiem na jej twarzy.

Nienawidzę Cię Ciara.

- Urządzacie imprezę czy coś w tym stylu? - Spytała powoli do nas podchodząc. Spojrzałam na Justina. Wyglądało na to, że czuł się niezręcznie i wpatrywał się w swoje dłonie. I kto był tu teraz tym kto spuścił wzrok?
- Taak, powinnam wracać do łóżka. - Powiedziałam chwytając szklankę i wstając z kanapy.
- Tak, ja też. - Dodał Justin szybko wstając. Wbiegł po schodach na górę. Odłożyłam szklankę do kranu i niezręcznie przeszłam obok Ciary, która głupio się do mnie uśmiechała. Weszłam po schodach i zamknęłam się w swoim pokoju.
_______________________________
DSLJKFHDSLKJFHDSJKFHDSJKHFHDSJFKHSDJKFHDSKFHGDSEYIGRFSIFGISHJGFGRFJRGRJKYURGFRGURG
OMG!!! A CO WY MYŚLICIE? dfljdsjfkds <3
/ @believeCher

Chapter 13.

Przepraszam, że tak późno :((
________________________

Justin's POV.

Dzień później kiedy skończyłem próby taneczne zabrałem Emily na lunch. Poszliśmy do małej kawiarni, takiej do której chodziło mało ludzi. Spojrzałem na Emily. O dziwo pokazała swój brzuch, ponieważ miała założoną krótką i luźną bluzkę. Wyglądała bardzo ładnie.

Kelner podał nam menu, wtedy usiedliśmy przy stoliku. Oboje otworzyliśmy menu i zaczęliśmy je przeglądać. Nie wiedziałem co wybrać. Popatrzyłem na Emily z uśmiechem, ona też zerknęła na mnie w tym samym momencie. Szybko opuściłem wzrok, spoglądając w menu. Zachichotała na co się uśmiechnąłem.
- Na co patrzyłeś? - Spytała lekko się śmiejąc. Spojrzałem na nią i chrząknąłem.
- Ktoś tam był. - Powiedziałem wskazując na nic. Przewróciła oczami.
- W porządku. - Odpowiedziała. Zaśmiałem się. - Co zamawiasz?
- Um.. naprawdę nie wiem. - Studiowałem menu.
 _____________________

Emily odłożyła widelec i położyła rękę na brzuchu.
- Boże, jestem pełna. - Powiedziała z westchnieniem. Zachichotałem i wziąłem łyk napoju. Oblizała wargi i głośno westchnęła. Spojrzałem na nią.
- Chcesz iść jutro ze mną do parku? Mój młodszy brat i młodsza siostra poszliby z nami. - Spytałem z uśmiechem. Kocham Jazzy i Jaxona. Zrobiłbym dla nich wszystko. Uśmiechnęła się.
- Tak, chętnie. - Odpowiedziała po czym spuściła wzrok. Dlaczego ona to robi? Powinna wiedzieć, że jest piękna.
- Dlaczego to robisz? - Spytałem lekko marszcząc brwi. Popatrzyła na mnie zdezorientowana. - Zawsze patrzysz w dół, wiesz spuszczasz wzrok. - Wspomniałem. Wzruszyła ramionami.
- Nie wiem, po prostu to nawyk. Robię tak kiedy jestem zdenerwowana. - Wytłumaczyła. Wyszczerzyłem się. Denerwuje się przy mnie?
- Zdenerwowana? Przy mnie? - Spytałem na co zerknęła w bok. Zaśmiałem się. - Nie musisz się przy mnie denerwować, jestem tylko normalnym facetem. - Powiedziałem. Ale tak naprawdę nie jestem tylko normalnym facetem. Zaśmiała się i pokręciła głową.
- Tak, bo wszyscy faceci chcieliby mieć miliony fanek i ciągle goniących ich paparazzi. - Kiwnąłem głową.
- Tak, sądzę, że by chcieli. - Odpowiedziałem chichocząc. Zaśmiała się i spuściła wzrok.. Znowu.. Lekko pokręciłem głową. Chciałbym sprawić, żeby nie czuła się wokół mnie zdenerwowana. Westchnąłem. Zacząłem nucić i tańczyć na siedzeniu. Emily zerknęła na mnie śmiejąc się. Nadal tańczyłem sprawiając, że wciąż się śmiała. Chwyciłem nóż i widelec i zacząłem uderzać nimi w stół, nucąc. Tak jakbym grał na perkusji.
- Jesteś bardzo dziwny! - Powiedziała Emily śmiejąc się. Zachichotałem.
- Umiesz grać...na stole? - Spytałem z uśmiechem. Potrząsnęła głową. - Jestem pewny, że umiesz. - Stwierdziłem z eleganckim akcentem. Zaśmiała się po czym chwyciła nóż i widelec i zaczęła uderzać w stół. Nie była taka zła w stołowej perkusji. Zacząłem się śmiać. Uśmiechnęła się i odłożyła sztućce. - Chyba powinniśmy się zbierać. - Odezwałem się na co przytaknęła i wstała.
- Tylko kupię coś do picia na później. - Kiwnąłem głową. Podeszła do lady i zamówiła to co chciała. Obserwowałem ją, po chwili znowu spuściła wzrok. Boże. Kilka minut później facet podał jej napój. Wyszliśmy i zaczęliśmy iść w stronę mojego samochodu.
- Umiesz prowadzić? - Spytałem na co wzruszyła ramionami. - To znaczyło tak czy nie?
- Cóż, mój tata uczył mnie jak byłam młodsza w razie jakby coś się stało i musiałabym prowadzić, albo uciekać ale nie wiem czy to pamiętam. - Wyjaśniła otwierając drzwi samochodu.
- Dam ci kilka lekcji. - Powiedziałem wchodząc do auta. Spojrzałem na nią. Uśmiechnęła się. Odpaliłem auto. Die young Keshy zaczęło grać w radiu. Uderzałem w kierownicę palcami w rytm muzyki.
- Let's make the most of the night like we're gonna die young. - Usłyszałem cichy śpiew Emily. Miała naprawdę świetny głos. Spojrzałem na nią uśmiechając się. Spuściła wzrok i oblizała wargi.
- Young hearts, out our minds. Runnin like we outta time, wild child’s, lookin' good. - Zaśpiewałem bardzo głośno sprawiając, że się zaśmiała i cicho zaśpiewała dalszy tekst piosenki. Zachichotałem.
- Naprawdę dobrze śpiewasz. - Skomplementowałem ją. Zerknąłem na nią a następnie z powrotem na drogę. Uśmiechnęła się.
- Dziękuje...to tak jak ty. - Powiedziała patrząc na mnie kątem oka. Zaśmiała się.
________________
Ale oni są słodcy omg jksdhjk. Oczywiście jeśli są błędy to przepraszam.
I przepraszam też, że dodaję rozdział tak późno. Ale wiecie, poprawianie ocen i takie tam. W wakacje na pewno będą pojawiały się częściej :)
Macie jakieś pomysły na nazwę Emily + Justina? Ja wymyśliłam Justily hahah albo Emstin. Co myślicie? <3
PYTANIA TWITTER
follownijcie na twitterze Emily i Justina ((jeśli Justin i Emily to czytają to proszę was, żebyście częściej wchodzili na konta. ostatnie tweety Emily były 18 maja...:<))
JAK ZWYKLE PROSZĘ WAS O KOMENTARZE KOCHANI :)
Kocham was.
/ @believeCher

Chapter 12.

Emily's POV.

- Myślisz, że lepsze jest dla niej siedzenie samotnie w pokoju niż bycie ze mną i zwiedzanie świata? - Spytał Scooter podniesionym głosem.
- Nie myśl o tym w ten sposób...pomyśl o tym jak...tutaj będą z nią lekarze, terapeuci, którzy mogą jej pomóc. - Odpowiedział Dr Middleton gestykulując rękami w dziwny sposób.
- Nie! Oni jej nie pomogą! Bo gdyby tak było, to już teraz czułaby się lepiej, zamiast być w takiej sytuacji. - Scooter powoli tracił nerwy. Oblizałam wargi i rozejrzałam się nie patrząc na nich.
- Ma teraz więcej snów niż miała kiedy była tutaj! - Odezwał się znowu Dr Middleton. Cicho westchnęłam.
- I co wtedy z tym zrobiliście?! - Scooter splunął.
- Daliśmy jej lekarstwa. - Wytłumaczył doktor. 
Mówił prawdę. Wszystko co mi dawali to były lekarstwa. Oczywiście myśleli, że to mi pomoże. Wykonywałam jakąś pracę czy coś w tym stylu ale tylko przez chwilę.
- Więc po prostu ją odurzacie? Wiecie co Justin robi? Pociesza ją! Opiekuje się nią! To o wiele lepsze niż odurzanie jej! - Scooter splunął. Spojrzał na mnie, oczywiście od razu spuściłam wzrok.
- Przykro mi, ale to nie zależy od pana. - Dr. Middleton oblizał wargi i odwrócił się by odejść.
- Tak zależy. Jestem jej opiekunem. A tak długo jak nim jestem Emily nie wróci tutaj, do swojego starego pokoju! - Powiedział Scooter kładąc rękę na moim ramieniu i wyprowadzając mnie na zewnątrz.
- Dobrze, ale będzie z nią tylko gorzej. - Dr Middleton zawołał za nami. Byłam pewna, że miał na twarzy uśmieszek. Scooter wywrócił oczami i wyszliśmy na zewnątrz.
- Nie wrócisz tam z powrotem. - Odezwał się do mnie cicho. Kiwnęłam głową. Usłyszałam syreny i rozglądając się zauważyłam migające czerwono-niebieskie światła. Szybko zdałam sobie sprawę z tego, że to policja. Zaparkowali auto i podeszli do nas.
- Scooter Braun i Emily Cross? - Spytał jeden z nich. Miał niski głos.
- Tak, to my. - Odpowiedział grzecznie Scooter.
- Przykro mi to powiedzieć, ale Emily musi pana zostawić, zabieramy ją z powrotem do środka. - Powiedział policjant. Nerwowo przygryzłam wargę i potrząsnęłam głową.
- Nie, nie wraca. - Odpowiedział Scooter stając przede mną. Podszedł bliżej policjanta, żeby porozmawiać. - Słuchaj, nie widziała ani nie czuła deszczu przez 5 lat.  Nie widziała drzew przez 5 lat. Nie wiedziała co to iPhone. Nie jeździła samochodem przez 5 lat. Po prostu utknęła w pokoju. Nie wiem jak wy, ale ja uważam, że to na pewno nie jest do cholery dla niej dobre! - Powiedział szczerze.
- Rozumiem, ale jeśli lekarze i terapeuci uważają, że to dla niej dobre , to prawdopodobnie tak jest. - Scooter podrapał się po nosie.
- Więc gdyby lekarz powiedział Ci, że został Ci miesiąc życia i nie może nic zrobić, żeby ci pomóc uwierzyłbyś mu? - Scooter spytał trafiając w czuły punkt. Policjant westchnął, przez kilka sekund patrzył w dół a potem podniósł wzrok.
- Zobaczę co da się zrobić. - Odezwał się w końcu odwracając się i wchodząc do biura. Kiedy ten wszedł do biura Scooter wyciągnął telefon i do kogoś zadzwonił. Oparłam się o jego samochód. Słyszałam jak z kimś rozmawiał, ale nie miałam pojęcia z kim. 10 minut później zobaczyłam policjantów negocjujących z Dr Middleton'em. Po chwili obok nas zatrzymało się białe ferrari. Justin. Wyszedł z samochodu i podszedł z rękami w kieszeniach.  Scooter zaczął z nim rozmawiać na co Justin zmarszczył brwi i potrząsał głową. W końcu podeszli do mnie. Spuściłam głowę.
- Przytulisz mnie? - Spytał Justin. Spojrzałam na jego uśmiech. Nigdy nie prosił o uścisk nie mówiąc już o tym, że przytulał mnie tylko wtedy jak płakałam.  Uśmiechnęłam się i objęłam go ramionami. Odwzajemnił uścisk. - Nic się nie stanie okej? Wszystko będzie dobrze. - Powiedział opierając brodę na mojej głowie. Kiwnęłam głową.
- Proszę pana. - Odezwał się policjant. Odsunęłam się od Justina i zobaczyłam oficera idącego w naszym kierunku. Podszedł do Scooter'a. - Rozmawiałem z nimi wszystkimi i powiedzieli, że jeśli nie poprawi się jej w 2 tygodnie, wróci tutaj i to bez żadnego ale. - Przełknęłam ślinę. Nie ma szans, że poprawi mi się w 2 tygodnie.
- Okej, dziękuje za pomoc. - Odpowiedział. Funkcjonariusz uśmiechnął się i podszedł do radiowozu, gdzie siedział drugi policjant. Scooter odwrócił się do nas.
- Słyszeliście to? - Spytał. Oboje kiwnęliśmy głowami, ale Justin był jedynym który się uśmiechał.
_______________
omg emocje są, co myślicie? Emily wróci do kliniki? :(( 
(przepraszam za wszystkie błędy)
followujcie EMILY i JUSTINA
jak zwykle proszę o komentarze, chcę wiedzieć ile z was to jeszcze czyta. i jeśli zmienisz username to napisz do mnie, bo potem nie wiem na jakie pozmienialiście i nie mam jak was informować :((